Strony

piątek, 1 kwietnia 2016

Miałaś kogoś za kim bardzo tęsknisz. Kogoś kogo kochałaś tak nad życie. Na zawsze. Kogoś kogo nie dało i nie da się zastąpić. Kogoś kto był dla Ciebie taki najważniejszy. Kogoś ...kogo już nie ma???

Ona też kogoś takiego miała. Myślała, że ten ktoś będzie z nią już na zawsze. I nic w tym dziwnego przecież każde dziecko jest przekonane, że mama jest wieczna.

To przcież ona nosiła pod sercem swoje upragnione dziecko. Troszczyła się o nie od momentu kiedy dowiedziała, się że ono będzie. Pewnie jak każda przyszła mama, dbała o siebie bo wiedziała, że tym samym dba o tego małego człowieczka. W myślach wybierała imię dla swojego malucha. Patrzyła na swój rosnący brzuch i cieszyła się z tego. Nie ważne było to, że wygląda może mniej atrakcyjnie, albo wręcz odstraszała swoim widokiem. Dla niej najważniejsze było to, że zostanie mamą. A gdy dowiedziała się że będzie miała córkę oszalała z radości. Gdy zbliżał się termin przyjścia na świat jej córki. Urządzała jej własny kącik. Tak aby małej było jak najlepiej i aby niczego jej nie brakowało od samego początku na tym świecie. W miarę upływu czasu gdy mała rosła dbała o jej rozwój. O jej bezpieczeńswto. I o to żeby zapewnić córce to wszystko czego mały człowiek potrzebuje. Gdy mała uczyła się chodzić ona była z niej bardzo dumna. Gdy uczyła się mówić, każde nowe słowo w oczach matki było wielkim osiągnięciem. Gdy pierwszy raz jej córka powiedziała MAMA, płakała ze wzruszenia jak małe dziecko. Przeżywała razem z nią, pierszy dzień w przedszkolu. Każdy nauczony wierszyk, każda wyśpiewana piosenka dla jej matki była czymś wspaniałym. Patrzyła z podziwem na pierwsze nawiązywane znajomości. Na to jak dobrze jej dziecko radzi sobie w swoim małym świecie. Potem gdy córka poszła do szkoły. Pomagała w lekcjach, pocieszała gdy coś poszło nie tak. Gdy ocena z klasówki była nie taka jak się spodziewała jaj córa, pocieszała, mówiąc następnym razem Ci się uda, nie martw się. Dla mnie i tak jesteś najlepsza. Gdy jej nastoletnia córka się zakochała nie mówiła, nie teraz bo za wcześnie, bo jesteś za młoda. Wiedziła, że każdy wiek ma swoje prawa. Była przy niej gdy ta smuciła się z powodu rozstania z ukochanym. Bo wiedziała, że jeszcze będzie dobrze. Gdy nadszedł ten najważniejszy dzeń w życiu jej córki. Była przy niej. Wspierała ją z całych sił mimo, że może nie do końca była zachwycona. Ale nie protestowała, bo wiedziała, że jej dziecko ma prawo podejmować własne dorosłe decyzje.

I dlatego właśnie, że jej mama była z nią przez te wszystkie lata. Wspierała. Broniła tak jak tylko umiała przed złem tego świata, miała prawo myśleć, że ta która ją urodziła będzie z nią zawsze, a przynajmniej bardzooo długo.

Nawet nie wyobrażasz sobie w jakim była błędzie, ale nikt nie jest w stanie przewidzieć co przyniesie życie. Ani Ty ani ona. Po prostu nikt.

Jej mama ciężko zachorowała. I to w momencie, w którym ona wkroczyła w nowy rozdział swojego życia. Nowe miasto, nowi ludzi. Nie dawno poślubiony mężczyzna. Wszystko miało być takie piękne. Zero trosk. Nowe lepsze życie. A tu choroba mamy, która tak naprawdę okazała się wyrokiem. Wiedziała, że nie zostało im dużo wspólnego czasu. Żuciła wszystko. Swoje nowe mieszkanie. Męża. Obowiązki żony i wróciła do swojego rodzinnego domu. Nawet nie wiedziała jak ciężkie wyzwanie przed nią.

Jeszcze wtedy nie wiedziała, że zostało im tylko 3 miesiące. Trzy miesiące wspólnego bycia razem. Miesiące przez, które sama bez niczyjej pomocy musiała dać sobie radę z tym wszytskim co ją czekało. Wtedy to też tak naprawdę nastąpiła zamiana ról. Córka stała się matką dla własnej mamy. Wszystkie obowiązki spadły na nią. Mama była już na tyle słaba, że każdy spacer do łazienki, kuchni czy chociażby przejście z pokoju do pokoju odbywało się przy jej pomocy. Ukrywanie faktycznego stanu zdrowia przed niektórymi członkami rodziny, którzy mogli by to wykorzystć w niecnym celu nie było łatwe, ale nie mogła pozwolić na to żeby coś zachwiało spokój jaki zapewniała w tym czasie swojej mamie. Przez ostatni miesiąc jaki spędziły razem, była dla swojej mamy kucharką, pielegniarką, sprzątaczką, przyjaciółką ...15 godzin na dobę. Pozostałe godziny z doby jakie jej pozostały, miała na odpoczynek, na sen i wreszcie na upust emocji dnia który właśnie minął. I tak dzieliła ten swój czas między spanie a oddział paliatywny w szpialu. Przyszedł taki moment, w którym już wiedziała, że to wszystko długo nie potrwa. Nie myliła się. Nadeszły Święta Wielkiej Nocy. To był drugi dzień Świąt a zarazem pryma aprylis. Obudził ją nad ranem telefon. Przeczuwała, że to właśnie ten którego nie chciała by nigdy musieć odbierać. Ale wiedziała też, że tak się nie da. Nie pozostało jej nic innego jak podnieść tę cholerną słuchawkę i wysłuchać tego co ma jej do powiedzenia osoba po drugiej stronie.

Zamknął się za nią jakiś etap. Wiedziała, że już nigdy nie będą mogły porozmawiać. Zadzwonić do siebie. Wypić razem herbaty. Zjeść obiadu. Czy zwyczajnie iść na spacer.

Po tych wspólnych trzech miesiącach była wrakiem człowieka. Nie wiele jadła jeszcze mniej spała. Wracając do domu zamiast nabierać sił na kolejny ciężki dzień zmagała się z istnym armagedonem. Ale poradziła sobie. Bo kto jak nie ona.
Czy żałuje tego czasu.? Nawet jej przez myśl nie przeszło, żeby czegoś żałować. W końcu spędziła go ze swoją mamą. Może nie zawsze było idealnie, ale gdzie jest. Zresztą idealnie tzn nudno. No może jedyne czego żałuje po 14 latach. Tak po 14tu, bo tyle jest już sama bez niej. Jedyne czego żałuje to faktu, że nie były razem w tych ostatnich godzinach, minutach. Ale wie, że zrobiła wszystko co mogła, żeby ten czas trzech miesięcy był dla jej mamy czasem spokoju od wszystkiego złego co się działo poza murami szpitalnej sali a co miałoby negatywny wpływ na jej i tak już kiepski stan zdrowia. Starała się zapewnić swojej mamie najlepsze warunki jakie mogła w tej sytuacji.

Czy czegoś szkoda. Pewnie, że szkoda. Moja córka nigdy nie pozna swojej babci. Mogę jej jedynie opowiadać jaką była osobą. Jak bardzo chciała kiedyś zostać babcią. Ale to nie to samo. Często oglądamy zdjęcia różne rózniste. Za każdym razem, kiedy Patrycja widzi Ją na nich, mówi do mnie MAMA BACIA :)!

Jeśli masz obok siebie swoją mamę. Jeśli możesz do niej zadzwonić. Jeżeli Twoje dziecko zna swoją babcię i ma możliwość spędzić z nią czas. To jesteście obie wielkimi szczęściarami. Pmiętaj o tym i doceniaj to. Nie tylko od święta, ale na co dzień.!!!

 
Jeśli tekst Ci się podobał daj temu wyraz. Za każdy komentarz, lajk wielkie dzięki.
 

8 komentarzy:

  1. bardzo się wzruszyłam...trzymaj się Patusiowamamo, wirtualnie przytulam :)
    http://lady-och-mistrzyni.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Smutne to, ale takie życie ...
      Może dziwnie to zabrzmi, ale zamiast ...mam Patrycję :)

      Usuń
  2. No i po mnie.....Moja mama odeszła już 10 lat temu. Ciągle mam przed oczami poranną kawkę, czy wspólną partyjkę w karty. Zawsze uśmiech, do ostatnich dni, ostatnich godzin przytomności. Jedyna różnica, że byłam z mamą do końca. Razem z 15-letnim wówczas bratem przytulaliśmy się, kiedy wydawała z siebie ostatni oddech. Nigdy tego nie zapomnę, nigdy nie przestanę tęsknić :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, wspólnych chwil się nie zapomina. Choć by nie wiem ile czasu upłynęło. A tęsknota? No cóż, z czas jest co raz większa ...bynajmniej u mnie. Tym bardziej teraz, gdy jest Patusia, i gdy jesteśmy zupełnie. Ja wiem jak to jest gdy ma się babcie obok, a ona nigdy się tego nie dowie :(

      Usuń
  3. Piękny tekst, aż mi się łezka w oku zakręciła. przyznam szczerze, że dałaś mi wiele do myślenia... Dziękuję Ci za ten wpis.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla takich chwil warto to robić.! Bardzo dziękuje za miłe słowa :) Nakręcają pozytywnie do działania ;)
      Pozdrawiam ciepło :*

      Usuń
  4. Piękne i dające do myślenia. Szkoda, że pewne rzeczy i osoby się bierze za pewnik, bo przecież w życiu nic nie jest pewne, a już najmniej zdrowie.

    OdpowiedzUsuń