Strony

niedziela, 3 stycznia 2016

Miałaś tak, że myślałaś, że teraz to już tylko czas dla Ciebie? No bo przecież dziecko śpi, więc nic nie jest w stanie zakłócić Twojego spokoju. Tylko Ty, kubek z herbatą i ulubiona książka. Albo po prostu ...przytulasz głowę do poduszki i śpisz !!! Odeśpisz cały męczący dzień.
Jakie musi być Twoje zdziwienie, gdy okazuje się, jak bardzo się myliłaś. Gdyż Twoje dziecko miało inny pomysł

Taka oto moja nocna sytuacja:

Gdy już po ciężkim dniu, udało mi się zasnąć i mieć całkiem miłe sny, obudził mnie płacz mojego dziecka. Wyrwana z mocnego snu, poderwałam się na równe nogi i niczym lunatyk, prowadzony przez wyższą siłę dotarłam do pokoju. Patka leżała zapłakana z ramionami wyciągniętymi w górę. Wzięłam swe dziecię, przytuliłam, żeby się uspokoiło. Patka się napiła soczku i położyła. Przykrywając ją kocykiem okazało się, że jest przemoczona. Powędrowałyśmy do łazienki...i z całym zapasem nowej garderoby. Przebrana Patka wylądowała w łóżku. Gdy już miałam odchodzić od jej łózka, jej przypomniało się, że chce mleko. Udałam się do kuchni w celu przygotowania "butli" Patka wypiła wszystko do ostatniej kropli. Buziak na dobranoc i spać. Ja jako troskliwa mama pytam : Patusia chcesz spać z lalą, misiem lub kimkolwiek?
Misiem, mamusia.-odpowiada moje dziecko, dając -mamusia mała podusia.
Dałam jej misia i ową poduszkę. Okazało się, że jestem mało domyślna, bo to nie ten miś, którego ona chciała. Zamieniłam misie, przykryłam kocykiem i udałam się do swojego pokoju. Układając się wygodnie w swoim łóżku usłyszałam wołanie:
Mamusia ...mamusia ...mamusia ...
Okazało się, że moje dziecko nie chce kocyka i podusi ani misia tylko świnkę Pepę.
Zadowolona, że już będziemy spały, każda u siebie, rzecz jasna, dobiegają mnie dźwięki
Mama ..mamusia ...
Poszłam po raz kolejny. Pytam się : Co się stało córcia?
Kocik chce mamusia.
Przykryłam dziecko, kocykiem, mówiąc- śpij już.
I tak jeszcze 2 razy, przemierzałam trasę z pokoju do pokoju, bo okazało się, że świnki jednak nie tylko miś, i kocyk parzy w nogi więc też nie i przypomniało się mojemu dziecku przy okazji, że jutro idzie do dzieci. O czym musiała mnie koniecznie poinformować mówiąc: Mamusia, Patcja jutro do dzieci do żłobka =D
Gdy już zasypiałam i pojawiał się na horyzoncie sen, usłyszałam kolejny raz ...Mamuusiaaa. Zdążyłam dojść do granicy pokoju i wszystko ucichło. Wróciłam pod cieplutką pierzynkę, a z pokoju mojej córki dochodził tylko cichy oddech. Co pozwoliło mi myśleć, że wreszcie zasnęła. Co mogłam zrobić i ja.


Wszystko trwało od 6.10 do 7.50. Ja się pytam dlaczego? Czy to nie jest czas na spanie?

Pytanie za 100 ptk. Czy Tobie też zdarzają się takie historie ???
Nie żebym się ucieszyła, bo i z czego ...nie życz nikomu co tobie nie miłe. Ale w kupie siła :)

Ps: tylko kawa była w stanie postawić mnie na nogi i spowodować, że mogę wyjąć zapałki z powiek :P

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz